|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
SadaM +Redaktor

Dołączył: 02 Gru 2006 Wpisów: 569 Miasto: Zgierz Kapela: Northern Lights Solówki: 3 |
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 2:10 Temat wpisu: Załamanie... |
|
|
Zapewne i Wy mieliscie chwile kiedy uwazaliscie ze nie ma sensu dalej grac, zmarnowaliscie tylko swoj czas a patrzac albo sluchajac innych wydaje wam sie ze naprawde jestescie do dupy i wszystko nie ma sensu...?
Jak sobie wtedy radzicie ? Robicie wielkie postanowienie ze bedziecie jeszcze wiecej cwiczyc a moze odstawiacie wszystko i olewacie juz grani, muzyka staje sie wspomnieniem?
PS: wezmy np takiego raiq. Gdy na forum pojawilby sie jakis malo doswiadczony gitarzysta, ktory jak to u kazdego bywa od poczatku chce byc najlepszy, i poslucha solowek granych przez raiq to przeciez dostanie od razu dola. Po dluzszym czasie albo zmadrzeje i domysli sie ze trzeba cwiczyc a sie nie zalamywac albo rzuci to w cholere...
Czekam na wasze opinie... _________________ Where Death is Most Alive
 |
|
|
|
|
|
|
raiq ~user

Dołączył: 11 Lip 2006 Wpisów: 139 Miasto: Poznań Kapela: Infinity
|
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 4:05 Temat wpisu: |
|
|
Rozwaliłeś mnie z tym tekstem o moich solówkach ;D Widzisz, Stary... otóż ja uważam, że gram do dupy ;P i też co chwilę mam takie załamki Myślę, że dopóki ktoś nie jest Satrianim, to tak ma i już ;P Czytam sobie wywiady w "Gitarzyście" np. z Zakkiem Wyldem: "Czasem sterczę na tej scenie i wyzywam na siebie w myślach: 'Zakk, po cholerę napisałeś tak trudny kawałek, którego teraz nie potrafisz zagrać?'" Zupełnie jakbym słyszał siebie Co chwilę natrafiam na takie teksty różnych wielkich gitarzystów i stwierdzam, że po prostu każdy _ambitny_ muzyk musi tak mieć do końca swojego życia, hyhy ;D Jeśli ktoś stwierdza, że już wszystko umie i jest zajebisty - no to po prostu no comment
A co do odkładania instrumentu na bok - myślę, że dobrze jest grać z ludźmi, w jakiejś kapeli. Najlepiej z muzykami lepszymi od siebie. Zespół mobilizuje do pracy. Jestem pewien, że bez bandu grałbym obecnie dużo gorzej, a możliwe, że już bym w ogóle nie grał.
Podsumowując: deprechy nt. swojego poziomu gry na instrumencie to według mnie rzecz tak normalna, jak to, że trawa jest zielona  _________________ Sebastian
poznański zespół metalowy INFINITY
http://www.infinity.metal.pl/ |
|
|
|
|
|
|
torm ~user

Dołączył: 08 Cze 2006 Wpisów: 270 Miasto: Łódź Solówki: 1 |
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 8:22 Temat wpisu: Re: Załamanie... |
|
|
| SadaM napisało: | Zapewne i Wy mieliscie chwile kiedy uwazaliscie ze nie ma sensu dalej grac, zmarnowaliscie tylko swoj czas a patrzac albo sluchajac innych wydaje wam sie ze naprawde jestescie do dupy i wszystko nie ma
sensu...? |
Bardzo powszednia rzecz u osób które dopiero zaczynają grać i są kurewsko napalene zeby byc jak pan w telewizji: zarzuca palcami po całym gryfie, skacze po scenie, drze morde, a do tego slychac jeszcze zajebistego rock'n'rolla. Konczy sie na tym, że ZAWIEDZENI swoim skillem po kilku miesiacach nauki, odkladaja instrument (mysleli ze beda wymiatac).
Tak naprawde to rywalizacja jest dobrą rzeczą bo pcha cie do dalszej pracy ale często gęsto ludzie sobie stawiają zbyt wysokie progi lub nie cwiczą regularnie i ich poziom po jakims czasie stoi w miejscu (lub co gorsza - cofa sie)
Najlepiej jest zastanowić się nad sobą i grać dla WŁASNIEJ PRZYJEMNOŚCI a nie udowadniac reszcie, ze jest sie zajebistym.
Jesli ktoś grajac na jakimkolwiek instrumencie ma zamiar ciagle porownywac sie do innych (co nie oznacza brania inspiracji z innych osob) to zawsze bedzie w soim mniemaniu kiepski. |
|
|
|
|
|
|
SadaM +Redaktor

Dołączył: 02 Gru 2006 Wpisów: 569 Miasto: Zgierz Kapela: Northern Lights Solówki: 3 |
Wysłany: Czw Lut 01, 2007 12:56 Temat wpisu: |
|
|
Mysle ze te inf przydadza sie kazdemu aby zrozumiec ze przy kupnie instrumentu niewazne jakiego nie bedziemy na nim od razu napierdzielac jak gwiazda...
Czas to zabujca jak i zbawiciel. Jesli sie poddamy albo olejemy gre to on nas zabija w tym kierunku, jesli natomiast cwiczymy i chcemy grac nie patrzac na innych przechwalki to predzej czy pozniej zostanie nam to wynagrodzone. Wszystko zalezy od nas samych... NIe gramy dla kogos lecz dla siebie. Nie ma tez obowiazku grania tylko na jednym instrumencie. Jesli zrozumiemy ze nam sie owy nie podoba to zawsze mozna go zmienic hahaha jestem sam tego przykladem ale to juz inna bajka... Badzmy gitarzystami lecz jesli granie na innych instrumentach sprawia nam frajde albo nas inspiruje to grajmy, bawmy sie i cieszmy ryje jak male dzieci ;d
PS: Chcialem stworzyc ten temat aby kazdy nowy, niedoswiadczony przez los muzyk wiedzial co go czeka ( te wszystkie zalamki itd ktore kazdy z nas przechodzi,( to wlasnie owa zalamka sklonila mnie do napisania tego tematu) ale wiedzial rowniez jak sobie z tym losem radzic POWODZENIA !!!!  _________________ Where Death is Most Alive
 |
|
|
|
|
|
|
zupa ~user

Dołączył: 26 Mar 2006 Wpisów: 324 Miasto: Łódź Kapela: Testowy
|
Wysłany: Czw Lut 01, 2007 1:49 Temat wpisu: |
|
|
| Cytat: | | Zapewne i Wy mieliscie chwile kiedy uwazaliscie ze nie ma sensu dalej grac, zmarnowaliscie tylko swoj czas a patrzac albo sluchajac innych wydaje wam sie ze naprawde jestescie do dupy i wszystko nie ma sensu...? |
Nie raz Ale głównie frustruje mnie brak sprzętu - mój klasyk pierdzi, skrzeczy, rozstraja się, ma metalowe struny które wrzynają sie w palce, co raczej uniemożliwia zagranie czegoś tak "na 100%" a już napewno spowalnia nauke A doły dot. umiejętnosci też czasem sie pojawiają, ale to mija. Niemniej jednak niezbyt miłe uczucie, co nie?
Poza tym trzeba sobie uzmysłowić ze ci "panowie z telewizji" napierdalają na tych gitarkach najczęściej od 15-16 roku zycia - mając 28-35 lat, może więcej, trudno by było nie być kozakiem. Ćwiczenia i cierpliwość - to moje rady
Co innego ludzie którzy po prostu urodzili się z gitarą - Tommy Emmanuel - grał od 4 roku życia, teraz już jest "sile wieku" (52 lata). Grając rok czy dwa chocbysmy sie zesrali, to NIGDY nie dorównamy ludziom grającym całe życie. Patrząc z takiej perspektywy faktycznie można sie powiesić  |
|
|
|
|
|
|
waldek89 ~user
Dołączył: 10 Lut 2008 Wpisów: 40 Miasto: Warszawsa
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2008 3:52 Temat wpisu: |
|
|
ja stale miewam załamanie ale podtrzymuje mnie myśl, że dzięki mojej muzyce wiele ludzi także potrafiło uwierzyć w siebie, dodatkowo kilka dni przed śmiercią kilka osób powtarzało jakby wiedzieli, że odejdą "graj dalej" _________________ www.streemo.pl Portal społecznościowy dający szanse młodym artystom na pokazanie się szerszemu gronu. Idealna strona dla osób blogujących. STREEMO |
|
|
|
|
|
|
Żela. ~user

Dołączył: 04 Sie 2008 Wpisów: 38 Miasto: #.nightclub.` Kapela: UNDER PARENTAL ADVISORY
|
Wysłany: Pon Sie 04, 2008 5:45 Temat wpisu: Re: Załamanie... |
|
|
| SadaM napisało: | Zapewne i Wy mieliscie chwile kiedy uwazaliscie ze nie ma sensu dalej grac, zmarnowaliscie tylko swoj czas a patrzac albo sluchajac innych wydaje wam sie ze naprawde jestescie do dupy i wszystko nie ma sensu...?
Jak sobie wtedy radzicie ? Robicie wielkie postanowienie ze bedziecie jeszcze wiecej cwiczyc a moze odstawiacie wszystko i olewacie juz grani, muzyka staje sie wspomnieniem?
|
ćwiczę.
no, to była moja inteligentna jakże wypowiedź.
aczkolwiek jak patrzę na Joey'a Jordison'a to przykro mi, że dopiero.. hm... w wieku 50 lat będę mogła być taka jak On...  _________________ `i znowu:
zamieszanie na chacie,
zarzygane żółcią szmaty,
tępa próba żyletki,
wpierdol od taty,
ajajaj...`
ps. a kiedy umieram, czuję się jak nowonarodzona. |
|
|
|
|
|
|
eS. ~user

Dołączył: 25 Maj 2008 Wpisów: 24 Miasto: Wągrowiec
|
Wysłany: Sro Sie 27, 2008 10:19 Temat wpisu: |
|
|
ja tam robie szybsze przejścia niż Joey na na twinie to tak poginam, że szok!  |
|
|
|
|
|
|
Juhas +Redaktor
Dołączył: 20 Lut 2007 Wpisów: 410 Miasto: Łódź Kapela: Neurotic
|
Wysłany: Czw Sie 28, 2008 10:12 Temat wpisu: |
|
|
Panie i Panowie, też mam załamki
I mimo, że już coś jako zespół osiągnęliśmy(ledwo co jak narazie, ale zawsze coś ), to co jakiś czas mam taki moment, że siadam na kiblu, czy gdzieś i myślę: "Czy to wszystko ma sens, czy to do czegoś w ogóle prowadzi?", ale po chwili sam dochodzę do pewnych wniosków.
Generalnie gram, bo kocham muzykę i chcę coś w niej osiągnąć. I w chwilach zwątpienia zawsze mi sie to przypomina. Moja determinacja jest ogromna i nieważne, czy coś wyjdzie, czy nie. Najważniejsza jest muzyka, żeby grać, a potem w razie czego móc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć: "No chociaż próbowałem...".
A co do ćwiczeń... Żeby osiągnąć coś dużego, nie trzeba być jakimś wykurwistym muzykiem. Prosty przykład: Nirvana. Jest tu wiele osób, które grają na gitarze lepiej od Kurta. Kurt miał dobry głos i ciekawe pomysły. Ale gdyby grał lepiej technicznie, te pomysły mogłyby być ciekawsze
Tak więc moja rada: po prostu graj, bo muzyka jest najważniejsza. _________________ Cóż to za impreza była, że się zebra urodziła? |
|
|
|
|
|
|
Adder ~user
Dołączył: 16 Lut 2008 Wpisów: 172 Kapela: Agrressour
|
Wysłany: Czw Sie 28, 2008 2:06 Temat wpisu: |
|
|
Hmm...wlasnie wydaje mi sie ze fenomen Nirvany leżał w prostocie ich kawałków, w tym ze łatwo wpadały w ucho przy czym dużą role odgrywal też dobry głos Kurta  |
|
|
|
|
|
|
Żela. ~user

Dołączył: 04 Sie 2008 Wpisów: 38 Miasto: #.nightclub.` Kapela: UNDER PARENTAL ADVISORY
|
Wysłany: Czw Sie 28, 2008 5:37 Temat wpisu: |
|
|
| Juhas napisało: |
Generalnie gram, bo kocham muzykę i chcę coś w niej osiągnąć. I w chwilach zwątpienia zawsze mi sie to przypomina. Moja determinacja jest ogromna i nieważne, czy coś wyjdzie, czy nie. Najważniejsza jest muzyka, żeby grać, a potem w razie czego móc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć: "No chociaż próbowałem...".
|
podpisuję się rękami i nogami, i specjalnie dla Juhasa - cyckami też. buahaha  _________________ `i znowu:
zamieszanie na chacie,
zarzygane żółcią szmaty,
tępa próba żyletki,
wpierdol od taty,
ajajaj...`
ps. a kiedy umieram, czuję się jak nowonarodzona. |
|
|
|
|
|
|
SadaM +Redaktor

Dołączył: 02 Gru 2006 Wpisów: 569 Miasto: Zgierz Kapela: Northern Lights Solówki: 3 |
Wysłany: Pią Sie 29, 2008 12:27 Temat wpisu: |
|
|
Co do nirvany to raczej ich muzyka robila swoje ze wzgledu na popierdolenie Cobaina i to jak sie zachowywal co robil na scenie sprawialo ze ludzie do tego lgneli bo bylo to czyms nowym. Fakt teksty tez maja dosc hahahahahaha zdezorientowane ale ogolnie prosto i pojebanie grali. A jak wspomniany juz Kurt zajebal sobie kuleczke w glowe, to stal sie legenda do konca. No i to takie moje streszczenie Nirvany. _________________ Where Death is Most Alive
 |
|
|
|
|
|
|
Juhas +Redaktor
Dołączył: 20 Lut 2007 Wpisów: 410 Miasto: Łódź Kapela: Neurotic
|
Wysłany: Pią Sie 29, 2008 12:39 Temat wpisu: |
|
|
| Żela napisało: | | podpisuję się rękami i nogami, i specjalnie dla Juhasa - cyckami też. |
| SadaM napisało: | | Co do nirvany to raczej ich muzyka robila swoje ze wzgledu na popierdolenie Cobaina i to jak sie zachowywal co robil na scenie sprawialo ze ludzie do tego lgneli bo bylo to czyms nowym. |
Czy ja wiem...Płyta Bleach nie odniosła jakiegoś sukcesu, chociaż muzycy robili to samo. Bleach ma swój klimat. I dalej będę uważał, że to w 90% muzyka wybiła Nirvanę.
| Cytat: | | A jak wspomniany juz Kurt zajebal sobie kuleczke w glowe, to stal sie legenda do konca. No i to takie moje streszczenie Nirvany. |
O i tutaj się nie zgodzę. Tzn. będę trzymał się chyba do końca życia spiskowej teorii dziejów, że Kurt został zabity, bo za dużo dododów na to wskazuje Ale to temat na zupełnie inny wątek  _________________ Cóż to za impreza była, że się zebra urodziła? |
|
|
|
|
|
|
ioper11 ~user
Dołączył: 29 Kwi 2007 Wpisów: 146 Miasto: Łódź Kapela:
|
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 10:31 Temat wpisu: |
|
|
| Cytat: | Generalnie gram, bo kocham muzykę i chcę coś w niej osiągnąć. I w chwilach zwątpienia zawsze mi sie to przypomina. Moja determinacja jest ogromna i nieważne, czy coś wyjdzie, czy nie. Najważniejsza jest muzyka, żeby grać, a potem w razie czego móc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć: "No chociaż próbowałem...".
|
Też się podpisuje rękami, nogami, nosem i uszami, aby wynagrodzić Juhasowi to, że nie mam cycków.
Ale tak na poważnie-ważne jest by miec pasje
Za przykład niech posłuży Litza-facet ledwo zipie, przekonania kazały mu odejść z Acidów, Nie jest jakimś wspaniałym technicznie gitarzystą, ale ciągle pozostaje w kręgu najlepszych polskich gitarzystów metalowych (i to nie z braku materiały na lepszych)...dlaczego? bo on po prostu to kocha... |
|
|
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich wpisów Nie możesz usuwać swoich wpisów Nie możesz głosować w ankietach Możesz dodawać załączniki na tym forum Możesz ściągać pliki na tym forum
|
|
|